Polskie S-F reaktywacja

26 i 30 listopada za sprawą Allegro ukazały się w Internecie dwa filmy s-f rodzimej produkcji.

Te krótkie formy to „Smok” i „Twardowsky”, które powstały w ramach projektu „Legendy polskie”.
Reżyserem filmów jest Tomasz Bagiński. Od razu nasuwa się na myśl, że są to produkcje przeładowane efektami komputerowymi – wszak w naszym kraju chyba większego specjalisty w tej dziedzinie nie ma. On jednak udowadnia, że potrafi połączyć oba światy – fabularny i cyfrowy – w zgrabną i przyjemną w odbiorze całość.
Rzadko jestem skory do prawie bezkrytycznego zachwytu, ale tym razem trudno by znaleźć  coś, do czego można się przyczepić.

Pozwólcie, że powiem teraz parę słów o każdym filmie z osobna.

Smok to przeniesiona w realia niedalekiej przyszłości opowieść o potworze. Tym razem nie jest to przerośnięty gad na sterydach i z przewlekłą zgagą. Smokiem w filmie jest terrorysta, który posiada super nowoczesną machinę latającą. Sieje nią zniszczenie w Krakowie i porywa piękne dziewczyny.
No i co w tym nowego? – powiecie – Przerośnięta jaszczurka, czy steryd w bojowym, wypasionym śmigłowcu , to i tak sprowadza się do tego samego.

Powiem szczerze, że na początku też tak spojrzałem na ten film. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że opowieść ta została zainspirowana legendą o Smoku Wawelskim.

To, co uderza w tym obrazie, to potok informacji medialnych. Telewizja, radio, internet wręcz bombardują widza przepływem informacji. Wprost nie idzie za nimi nadążyć. W tym natłoku wiadomości  dramat uwięzionych dziewczyn schodzi na drugi plan. To jest smutne i tragiczne. Uważam to za świetny sposób  przedstawienia takiej sytuacji. Podane to jest w zawoalowany sposób, wręcz podprogowo (widać tu doświadczenie w tworzeniu reklam, jakie posiada Bagiński), ale właśnie to, że nie ma tu łopatologizmu sprawia, że film naprawdę jest wartościowym dziełem. Morał nie jest serwowany na końcu – on przewija się przed naszymi oczyma przez cały czas.
Jednym moim zdaniem minusem tego filmu jest rola młodego konstruktora robotów,  według mnie zagrana bardzo sztywno. Jest to jednak jedyny zgrzyt i nie dewaluuje całego obrazu.
Zakończenia nie będę zdradzał.  Kto wie, być może wśród czytających jest ktoś, kto jeszcze tego filmu nie widział i nie chcę psuć mu zabawy.

Teraz wezmę na warsztat film „Twardowsky”. Któż nie zna legendy o szlachcicu, który zaprzedał duszę diabłu i zamieszkał na księżycu? Film jest w pełni oparty na tej legendzie, tyle że nie mamy tutaj do czynienia ze szlachcicem, a ze współczesnym, bajecznie bogatym celebrytą – na tyle bogatym, że niezauważenie może polecieć na księżyc, gdzie czeka na niego stacja ze wszystkimi wygodami.

Trudno coś napisać o tym filmie, nie zdradzając zaraz całej akcji. Jest jej w sumie niewiele, ale i nie o nią w zasadzie tutaj chodzi. Obraz ten ma bardziej filozoficzny przekaz, oddany  prostym, zrozumiałym dla każdego językiem.
Co w tym ciekawego, spytacie, skoro wszystko zostało wyłożone kawa na ławę?

Otóż film ten ma mega mocna stronę. Jest on świetnie zilustrowany muzyką. Słyszymy  więc dobrze nam znane polskie przeboje, stanowią one jednak nie tylko ścieżkę dźwiękową tej produkcji, lecz także  opowiadają  własną równoległą historię, tworząc swoistą narrację, a ostatni z nich niesie ze sobą głębokie przesłanie.
Co do gry aktorskiej, to muszę powiedzieć, że czuję się dopieszczony – Robert Więckiewicz oraz Aleksandra Kasprzyk dali jej wspaniały pokaz.

Więcej nie napiszę o tym filmie, gdyż wart jest obejrzenia i odkrycia jego przekazu  bez zbędnych zapowiedzi.

Podsumowując : Muszę powiedzieć, że cieszy mnie pojawienie się tych produkcji. Udowadniają, że z naszym kinem s-f nie jest wcale tak źle. Jeżeli tylko znajdzie się sponsor, to można zrobić kawał dobrej roboty. Mam nadzieję, że te filmy, które powstały w ramach kampanii promującej Allegro, będą jaskółkami nowej wiosny rodzimego s-f.

Pozdrawiam i życzę miłego oglądania

Michał Nowina

Facebook Comments

Dodaj komentarz