Mój Wietrze

Twój wieczysty ratunek mantruje spełnione wnętrze
Poeci – do pióra! Malarze – za pędzle!
Tyś ich dyspozycją w natchnionej zwidami podzięce
Tak jak grafik albo literat
W oglądaniu swojego dzieła się lubuje
Tak Tobie dbanie o Wysoką Kreację ich sztuki
Nie jest splendorem, lecz kaprysu podmuchem
Intuicji źródło zapieczętowane indygo – fiołkami
Jest przez Ciebie i koniec!
Tak już jest
Nurt millenarny w poezji – jak piany morskiej dreszcze
Przytula z zachwytem i woła z polotem:
O Wietrze! Rozlewaj błękit obficie
W drogocenne porcelany
Marzeń Ludzkich Wzruszeń
Opraw je w ramy Tańca Duszy jaskrawo – różnej
Trwoniącej smutki, kąpanej w Nadziei
Sekretnej w swej doli
Marzenia oswajającej pod Górę i w Górę
Nad MUREM i bólem
Ten błękit mój Wietrze rozlewaj, rozlewaj wszędzie.