Przytulanka

Niewyczerpane i bezszelestne
Słowo łaskawe, bose i nagie
Osłania wzgórza nieujarzmione
Takie co nigdy niepokonane

Rozpylam chmury w niebiańskie znaki

Przygarniam ptaki, rozsiewam maki
Odwdzięczam z gracją wichrom wachlarze
Ceremonialny zarys „Serc z Taktem”

Czułych na dotyk, głaski, migotki
I życiodajne promyki wiotkie
Zroszałe tlenem jak z mchu wiązanki
Płatki oplatam w wilgotne wargi

I cichuteńkie skrzydlate wiersze
Chętnie odgrywam w swej życiodajni
Wodnicze serce w wodną poezję
Wylewam wdziękiem i aromatem

Tak jak planeta Uran, co krąży
Torem elipsy po swej orbicie
Tak ja odbijam słówka ping – pongiem
By wyrastały żywe obrazy

Szokować płodnie w młodej Szampanii
Chcę i rozdawać grono dorodne
Czyżbym bezkarnym był w mej zabawie?
To tylko plotki hej me stokrotki!

Rozbieram wzrokiem niewieście wiatry
Na podobieństwo dmucham w latawce
By odwzajemnić ich psotne nitki
Które latawców lot pieszczą – krotnie

Mam więc zadatki na hiacyntowe
Umiłowane me filo – fiołki
Nucące kwietnie najmłodsze nutki
Takie jak „gratki”… gratki dla matki

To surrealizm! To pomieszanie!
To czysty obłęd karuzelowy!
Aby na pewno?
To tylko plotki!
To tylko plotki, hej me Migotki!

Tańczę baletnie, to kucnę sobie
Oliwne płotki karmię swym majem
W eter posyłam nagłe ciepłotki
Hej me Stokrotki żyzne i śmiałe!

Z mojej jabłonki, gdzie medytuję
Sączę skraplane żywicy soki
Rytmiczne, szczere, słodko – ulotne
Melodie świetlne oddaję Tobie

Jestem jak dźwięki posłane w próżnię
Świetlisto – światły i melodyjny
Wypełniam przestrzeń kryształkiem mowy
W perełki nowe zmieniam poezję

Otwieram muszle snem zamroczone
Jak Ci na imię świergocie psotny?
Czyżbyś się mienił bratnym ulotkiem?
A może brat Twój jest Twym świergotkiem?

Serca oplatać chcę wstążeczkami
Dwojgu parzyście jest znacznie łatwiej
I w ciekło – kształtne zmieniam zarodki
Mrucząc jak kotek, by wydać miauuuuuu….ki

Diabeł straszny? Wzruszam ramiona
Wyobrażone me śmieszne wątki
Przeplatam w smaki mej sublimacji
Czy chciałbyś jeszcze być obsypanym?

Twórczość lotnika to wonne pączki
Prześwitujące w mej wyobraźni
Lasu zakątek, gdzie białe wydmy
Wołają piasku cichutkim dąsem

Poprzekręcane wszystkie zdarzenia
Mają na celu uważność wzbudzić
To takie wrotki podarowane
Moc uzdrowieńcza, Liryczne Serce

Wiersz ma roztoczyć pragnienie Życia
Tego bez granic, w głębokiej toni
Czyżbym bezkarnym był w tej zabawie?
To tylko plotki moje Stokrotki!


Paweł Leopold Sieradziński