Wodniczy Świergot

Popatrz na Górę!
Tam życia w brudzie
Nigdy nie zaznasz
I nie odczujesz

Patrz swoim wnętrzem
Ogołoconym
Promykiem jasnym
Milczącą rosą odzianym

Metafizyka myśli na papier przelanych…
Co ma wyrazić?
Kogo ukochać?
Myśl wyswobodzić!?
Z przeklętych murów chorego słowa!?

Wodniku – Lotniku! Oto Jutrzenka!
To Twoja Era puka nowością swą przejęta!
W perłowy sznur ziemskiego słowa
Przyobleczona

Tak całkiem innego
Duchem Urana napełnionego…
Do gwiazd powracającego
Wołającego!
Do gwiazd płonącego…
I w gwiazdach ukojenia swego szukającego…

Nie pytaj skąd potok tych myśli nieokiełzanych
Zawitał do Domu Twego…
Początku jego, szukaj u źródeł
Najwyśmienitszych mych wyobrażeń
O ludzkim Losie
I ludzkim kryzysie w Człowieczej Rasie

Celem wyzwolonego śpiewu serca Twego
Niech stanie sie się…
Ptasia muzyka
Niebiańskim świergotem
Harfy słodkim brzmieniem przesiąknięta…

Liryczne serce w radosnym czasie
To kosmos marzeń i wyobrażeń!
I żaden guru czy światoznawca
Skrzydeł mych nigdy nie może mi zabrać!

Chcę lecieć na nich gdzie Tajemnica
Choć niewidoczna – to do odkrycia!
I nawet kiedy sił mi zabraknie
Powstanę – Nowy, zanim upadnę!

I choćbym szukał tego co blisko
Duch mój już zawsze będzie daleki
I ranna zorza przykryje wszystko
Bo jako w Niebie tak i na Ziemi

Zwiastun poranka, Nowego Ładu
To nowi ludzie – nie z tego świata
A może z tego, tylko inaczej
Życiu ziemskiemu są przeznaczeni?

Ognista rzeka, gałąź Przemiany
Wyryta w sercach już niezliczonych
Czy może ona przerwać swą misję
Aby się cuda nie dokonały?

Kamień węgielny to pustka Świata
Pustka, co nigdy nie wyrażona
Teraz okazja by pustkę zmienić
Czy chęć Nowego tego dokona?

Wybrańcy Świata
Ich zmysł szeroki
Co się przenigdy nie poddał złudzie
Czy się chowają pod presją Świata?
Powiadam: Nigdy!
To nasi ludzie!

Błękitny kolor, piewca Nadziei
Otwiera wrota do Nowej Ery
Cóż za idea! Cóż za potencjał
Aby przekształcić myśl w rzeczywistość!

Pamiętaj – wszystko ma wpływ na Wszystko!
Nawet najmniejsze zdarzenie, błahostka…
To co wyprawiasz i to co myślisz
Ma wpływ na wszystko
Na cały Wszechświat

Bądź wciąż świadomy tych konsekwencji
Bo przecież jesteś królem w swej Nędzy!
Stań się na powrót królem Nadziei
Opromienionym swą Możliwością!

A możliwości wciąż nieprzetarte!
Możliwość we Wnętrzu i na Zewnętrzu
Wyraź ją myślą, słowem i czynem
Tą Świętą Trójcą…
Zrób to z Radością!

Ułuda ziemska, cóż po niej będzie?
Jeśli masz uszy to Ci podpowiem
Ze tylko Zgliszcza…
To dla niej będzie
Tym co Warszawa przeżyła w wojnie

Paranormalny – niewyrażalny
Aby na pewno?
Przecież to żarty!
Nie ma niczego, co cudem nie jest
Prócz szeptu morza, co falą wzburzy!

Nie słuchaj głosu tych, co NIE WIDZĄ…
Nie dostrzegają i nie chcą wiedzieć…
Ich czas się skończył
Bo tylko Prawda
Jest tym, co może
Podnieść na duchu strapionych ludzi

Obudź prostotę w głębi swej Duszy
Bo tylko wtedy
To co daleko
To o czym śniłeś i nie pojąłeś
Będzie tak bliskie i tak wyraźne
Niewysłowione
Jak Dzień Rozkoszy!

Gdzie szukać Prawdy? Jak mam ją znaleźć?
Jeśli to szczere – poczekaj chwilę
Spójrz na tą łąkę
Przyjrzyj szuwarom
To co dostrzeżesz to sekret Stwórcy

Sekretem dzionek, sekretem nocka
I Miłość Lubej co serce rusza
Miłość i Przyjaźń to dzbanek Szczęścia
Wypij do końca! Serca otucha!

Po czym mam poznać, że czas już nadszedł?
Czy wielkie znaki na Niebie będą?
Powiadam: Owszem
Ale nie każdy
Zobaczy w nich to
Co dla większości byłoby faktem

Idziesz, choć nie wiesz
Gdzie sens cierpienia?
Choć może jednak…
Lecz po kolei…
Lekcja pokory to pierwsze co mi
Przyjdzie do pełnej pomysłów głowy!

Po drugie: Rozwój!
A nic tak bardzo
Nie rzeźbi chorej duszy jak skrucha…
Choć tak bolesna
To przez konieczność
Wrzucona w otchłań Królestwa tego

I choć zapytasz: czy wiersz ten ważki?
Odpowiem: jasne! To nie podpucha!
Powiem coś więcej:
Rymy wodnicze
To moja pierwsza, ważna pokuta


Paweł Leopold Sieradziński

Tekst powyższego opowiadania znalazł się w numerze 5 (#2 2017) kwartalnika Abyssos.